sobota, 9 lutego 2013

Prolog


    Zaczytana, oderwałam się od książki słysząc jeden, krótki pisk. Zmrużyłam oczy, zdając sobie sprawę, iż był do krzyk mojej siostry. Normalnie wróciłabym do czytania, gdyby nie fakt, że coś mnie zaniepokoiło. Moje serce zabiło delikatnie mocniej niż przedtem, a coś w głowie kazało mi iść i zbadać sytuację.
   Wstałam z łóżka, rzucając powieść L. J. Smith, po czym ruszyłam w stronę drzwi. Byłyśmy same w domu, ojciec jak zwykle pracował do późna, a matka już dawno nie żyje. Przywykłyśmy do tego, już nie ubolewałyśmy nad naszym losem, a nawet cieszyłyśmy się, że mamy chociaż tatę. Tak więc codziennie od ósmej do szesnastej, siedziałyśmy same, pilnując domu.
   Przemknęłam po cichu na koniec korytarza, gdzie znajdował się pokój Madeleine. Zapukałam trzy razy, jak to miałam w zwyczaju, po czym złapałam za klamkę. Uchylając drzwi, weszłam do środka, nie zastając nigdzie swojej siostry.
   Zmarszczyłam brwi, rozglądając się. Dostrzegłam pęk jej włosów zza łóżka. Spadła z niego? To by było całkiem w jej stylu, zawsze była niezdarą. Mogła również chcieć się schować, żeby zaraz wyskoczyć i mnie wystraszyć.
   Powstrzymałam chęć zachichotania. Na palcach podeszłam do łóżka, delikatnie na nie siadając. Przechyliłam się w drugą stronę.
- Buu - zaśmiałam się, zerkając na siostrę. I wtedy z mojego gardła wyrwał się przeraźliwy krzyk.

- Proszę mi powiedzieć jeszcze raz - odezwała się pani w mundurze - Co się dokładnie stało? - podniosła swój długopis chcąc zapisać kolejne słowa.
- Wpadła w szał, była wkurzona na siostrę i... Zawsze wiedziałem, że jest niezrównoważona, ale nie wiedziałem, że może stanowić zagrożenie dla ludzi - mój ojciec potarł dłonią oczy.
    Nawet nie miałam siły zaprzeczać. Nie obchodziło mnie już nic, cały czas przed sobą miałam widok martwej Madeleine. Jej blond włosy przybrały odcień czerwieni, a ona tak bardzo nienawidziła tego koloru.
- No dobrze... Faith?
    Kobieta, jak wskazywała przypinka, nazywała się Katie Jones i była policjantką. Od pół godziny mój tata tłumaczył jej co się stało, oczywiście to wszystko było wyssane z palca. Notowała każde wypowiedziane słowo, uważnie mi się przyglądając.
    Dlaczego mój własny ojciec mi to robił? Czy oni wszyscy naprawdę sądzą, że mogłabym zabić własną siostrę? Kochałam ją najbardziej na świecie, po śmierci matki zawsze trzymałyśmy się razem, wzajemnie się wspierałyśmy. Do licha, przecież to niedorzeczne, jak oni mogą myśleć, że zrobiłabym to Madeleine?!
- Faith? - ponownie się do mnie zwróciła.
    Podniosłam głowę, obserwując Katie. Nie zamierzałam niczego mówić, nawet gdybym próbowała zaprzeczać, opowiedzieć swoją historię, nie uwierzyłaby mi. Jestem na straconej pozycji, wsadzą mnie do więzienia albo do poprawczaka.
- No dobrze... - mruknęła pani Jones, poprawiając się na krześle - Chcę z panem porozmawiać, panie Hartley - wstała i oboje wyszli do innego pomieszczenia.
    Nic do mnie nie docierało. Moja siostra nie żyje. Miała tylko piętnaście lat. Kto mógł jej to zrobić? Byłyśmy same w domu, a przecież drzwi jak zawsze były zamknięte na cztery spusty. Nie możliwe, żeby ktoś bez kluczy wszedł do środka.
    Miałam nadzieje, że to jakiś cholerny żart, że zaraz ktoś wyskoczy z słowami "tam są kamery, a ty jesteś w jakimś programie".
    Mogłabym teraz uciec i żyć samotnie w wielkim mieście, ale chyba lepiej by mi się żyło w więzieniu, niż gdzieś pod śmietnikiem. A jeżeli by mnie znaleźli miałabym tylko gorzej przerąbane. Chociaż i tak pewnie dostanę dożywocie.
    Pani policjant wróciła z jakimś innym facetem, który złapał mnie za ramie i wyprowadził z budynku w stronę wielkiego czarnego samochodu. Wszystko jedno gdzie mnie wywiozą. Nic mnie nie obchodzi.
    Nie wiem jak długo jechaliśmy ani gdzie. W samochodzie byłam ja, obok mnie mój ojciec, z przodu pani Jones i ten mężczyzna, który siedział za kółkiem. Na dworze jak zwykle padał deszcz, co dodatkowo mnie przygnębiało.
   Wreszcie zaparkowaliśmy przed jakimś wielkim szarym i ponurym budynkiem. Zmarszczyłam brwi przyglądając się napisowi.
   "Ośrodek dla psychicznie chorych im. Joanny Burke".
   To ma być jakiś żart? Przywieźli mnie do domu wariatów? Przecież ja nie jestem chora! Ja tutaj nie powinnam być, już wole więzienie.
    Przerażało mnie co jest w środku. Prowadzona przed policjantów, siłą zostałam wrzucona do wnętrza budynku. Chociaż nie wyglądało to tak jak w tych wszystkich horrorach, nadal bałam się tego co tutaj zastanę.
- To Faith? - odezwała się smukła blondynka, która do nas podeszła.
    Wyglądała na około trzydzieści lat, miała starannie wyprasowaną beżową sukienkę, włosy zawiązane w kok i okulary na nosie. Zdawała się być miła, tym bardziej nie pasując do tego otoczenia. Cały czas się uśmiechała, próbując rozluźnić atmosferę.
- Tak - odpowiedziała się pani Jones - Załatw wszystko, zostawiamy ci ją - powiedziała, odchodząc razem z tym drugim mężczyzną.
    Zostałam poprowadzona do jej gabinetu, gdzie zaczęła załatwiać wszystkie sprawy z moim ojcem. Wypisał formularz o zgodę na przyjęcie, po czym szykował się do wyjścia.
- Do widzenia Faith.
    Nie zamierzałam mu odpowiadać. Wrobił mnie w to wszystko, przecież na to nie zasłużyłam. Co ja mu zrobiłam? Nie miał powodu, żeby mnie o to wszystko obwiniać. Skazał mnie na śmierć, bo nie zamierzałam żyć w tym miejscu.
- Poprowadzę cię do twojego pokoju, Faith. Mam nadzieje, że jakoś przyzwyczaisz się do tego miejsca - uśmiechnęła sie kobieta za biurkiem.

Follownijcie konto poświęcone temu opowiadaniu: @deadly_monday

7 komentarzy:

  1. Fajnie się zaczyna, chociaż troszkę przerażająco.. Słyszałam, że miałaś pisać o czymś innym. c :
    masz świetny wygląd bloga, mam nadzieję że kiedyś pomożesz mi wykonać podobny.
    czekam na następne części i zapraszam do siebie na directionary.blog.onet.pl :3
    xoxo, @vooicy

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG, jestem zakochana w tym prologu. Na prawdę wciąga. Informujecie na twitterze? ♥

    @justinsglance

    OdpowiedzUsuń
  3. oh god, nieźle się zapowiada.. ciekawy początek. + świetny nagłówek. informuj mnie o kolejnych notkach. ♥ ~ @iBiebsLovatic

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojciec ma coś na sumieniu. Nie wierzę, że tak po prostu od niechcenia zrzucił wszystko na swoją córkę. Albo on ją zabił, albo się w jakiś sposób do tego przyczynił, a następnie wrobił w to Faith, aby się jej pozbyć. Ot tak zabrała sobie kłopot z głowy. Chyba...
    Oczywiście moja teoria, to moja teoria, ale takie są moje domysły. Czekam na więcej :)
    @knyycio

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG. Genialne. FASDFHSGHGJGHASJHGFJ, chcę więcej. xx
    @ellzhoran

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW...Ten prolog jest świetny (trochę przerażający, ale to sprawia, że to wszystko jest takie ciekawe...) Z niecierpliwością czekam na nn...

    OdpowiedzUsuń