środa, 27 lutego 2013

Rozdział 1 - Delilah.

Pisane przy: Fun. - Why Am I The One

~*~


-Delilah! Masz nową lokatorkę. - Do mojego pokoju weszła ta babka, jak jej tam było.. Marie? Nie ważne. Przyprowadziła ze sobą jakąś dziewczynę, brunetkę, w sumie całkiem ładną, ale na pewno nie ładniejszą ode mnie. - No, to jest właśnie Faith. Jest w twoim wieku, dogadacie się.. Co ja mówię.. Nie ma szans – mruknęła już pod nosem. Nigdy nie przyjaźniłam się ze swoimi współlokatorkami. Jedyną osobą, jakiej ufałam w tym całym domu wariatów był Justin. MÓJ chłopak. Byłam o niego chorobliwie zazdrosna, i właśnie z tego powodu nie przyjaźniłam się z żadną dziewczyną stąd. - Okej, Faith, zaraz ktoś przyprowadzi twoje walizki. Delilah, zachowuj się dobrze. Wiesz, co będzie w przeciwnym wypadku i chyba nie chcesz tego znów przechodzić? - mocno zaakcentowała słowo „znów” jakby to było coś złego, że kochałam mojego chłopaka i chciałam go tylko dla siebie. No dobrze, chodziło o to, że pobiłam moją poprzednią współlokatorkę. Flirtowała z Justinem, co miałam zrobić? No właśnie.
-Jasne, Marie, umowa stoi. I tak wiemy, że prędzej czy później to zrobię. Niech nowa się dostosuje do mnie, ja jestem u siebie.- odezwałam się pierwszy raz, od kiedy weszły. Podobał mi się mój głos, był taki.. uwodzicielski.
-Mam na imię Meredith..
-Nie ważne, i tak zapomnę.
-No dobrze, ja już idę, papiery czekają. Faith, nie przejmuj się nią, to objawy jej choroby. - powiedziała co wiedziała. Nie mogę już patrzeć na nią i na te jej wyprasowane w kancik sukieneczki i garsoneczki. Zachowywała się, jakby była niewiadomo kim.
-Hm.. Jestem Faith – powiedziała nowa.
-Ta, już wiem. Nie licz na to, że się zaprzyjaźnimy. Jedyne, co powinnaś wiedzieć to to, że nie masz prawa zbliżać się do mojego chłopaka a także to, że mam zaburzenia afektywne dwubiegunowe, co oznacza, że mieszkanie ze mną nie będzie łatwe. A jeśli będzie ci się tak wydawać, skutecznie to zmienię. Rozumiemy się? - powiedziałam z ironicznym uśmieszkiem na ustach. Wiedziałam, jaką odpowiedź usłyszę, więc wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Szłam długim, oświetlonym jarzeniówkami korytarzem. W myślach liczyłam kroki. 56. Tyle właśnie kroków dzieliło mój pokój od pokoju Justina. Dobrze, że mieszkał sam.. Inaczej nie moglibyśmy robić tego, co najbardziej lubimy... Chyba każdy wie, o co mi chodzi? W każdym bądź razie, Justin jest najlepszy w tych sprawach. Nie wiem, gdzie się tego nauczył. I może nie chcę wiedzieć? Otworzyłam drzwi do Jego pokoju. Leżał na łóżku i spał. Położyłam się obok niego, od ściany, i zaczęłam całować jego szyję i robić na niej niewielkie malinki. Zauważyłam uśmiech na jego twarzy i wiedziałam, że moje pocałunki sprawiają mu przyjemność. Za chwilę pewnie się obudzi. Zaczęłam muskać jego policzek i doszłam do ust. Jego wargi były najbardziej miękkimi wargami, jakie kiedykolwiek całowałam i smakowały najlepiej ze wszystkich dotychczas, a wierzcie mi, że nie było tego mało.. Obudził się i przekręcił na brzuch tak, że leżałam teraz na nim. Położyłam głowę na jego torsie i zamknęłam oczy. Czułam delikatne ruchy jego klatki piersiowej i słyszałam bicie jego serca, a on głaskał mnie ręką po plecach. Leżeliśmy tak chwilę w ciszy, kiedy Justin się odezwał, zaburzając dotychczasową harmonię.
-Stęskniłem się. Gdzie byłaś tak długo?
-Skarbie, nie było mnie tylko 5 godzin.
-To za długo. Usycham, kiedy Cię nie ma. Co robiłaś?
-Mam nową współlokatorkę, hm, jak ona ma na imię.. Faith.
-Ładna?
-Justin! Nawet o tym nie myśl.
-Spokojnie, kochanie, żartowałem. Nigdy bym cię nie zostawił.
-Mhm, tak myślę. Chociaż, ostatnio też tak mówiłeś. I przedostatnio.. W zasadzie to chyba pieprzyłeś się z każdą z moich współlokatorek, co? Przyznaj się.
-Oh, Delilah, znów dążysz do kłótni?
-Nie, chcę wiedzieć.
-Może i tak było, nie wiem. Tylko ty się dla mnie liczysz.
-Okej, niech będzie. Ale pamiętaj, jeśli zawiedziesz mnie tym razem, koniec z nami. Ostateczny, rozumiesz?
-Jasne, przerabialiśmy to tyle razy. Ale tobie też niczego nie brakuje. Pamiętasz Jasona? I Mike'a. O, a Nate?
-Justin, przestań. Ja to co innego.
-Mhm.. Dobra, wiesz co, nie mam ochoty się kłócić. Za chwilę będzie kolacja, chodź. No chyba, że masz zamiar puścić mnie samego, na pożarcie dziewczynom i w ogóle..
-Gdzieżbym śmiała, skarbie. - pocałowałam go w usta i wstałam. Justin zabrał swoją czapkę, ubrał skórzaną kurtkę i wyszliśmy. Zawsze, kiedy szliśmy gdzieś razem, wszyscy się na nas patrzyli. No coż, byliśmy najlepszą i najładniejszą parą w całym mieście. Ja piękna, on przystojny, jak z okładki jakiegoś magazynu, czy coś.. Okej, można było narzekać na ten szpital psychiatryczny, jak zwykli mówić lekarze (przy okazji próbując bezskutecznie nauczyć nas tego samego), ale jedzenie mieli świetne. Usiedliśmy z Justinem przy naszym stoliku, a po chwili przyniesiono nam jedzenie. Zjedliśmy szybko, czując na sobie wzrok innych, zazdrosnych ludzi i poszliśmy do jego pokoju, gdzie mieliśmy zamiar wrócić do naszego poprzedniego zajęcia.. Dzisiejsza noc na pewno nie będzie spokojna.

Pisane przez Leę. 
Chcesz być informowany/a? Pisz na twitterze - @deadly_monday !  
Przepraszam, że takie krótkie. :)

6 komentarzy:

  1. doczekałam się! :D może trochę krótki ale za to dobry i czekam na następny :) @ilexxe

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, Justin jak zawsze ADJHASKJSDBJHF <3
    Czekam z niecierpliwością na następny i pozdrawiam, Ellie ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Awwwwh, zaczynam lubić Delilah :o ♥ Jest trochę psychiczna, ale myślę, że byśmy się polubiły XD Cieszę się, że w końcu coś napisałaś. Czekam na następny rozdział niecierpliwie.

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział fajny, ale nie lubię tej całej Delilah, jak dla mnie zbyt zarozumiała i takie tam, no ale ogólnie jest spoko. czekam na następny i zapraszam na directionary.blog.onet.pl c :
    xoxo, @mydearnialler

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne opowiadanie;*
    kiedy nowy rozdzial?

    OdpowiedzUsuń